Get Adobe Flash player
baner-kanada-3
sg
baner-arcana

A to wyszło szydło z worka, czyli, jakem się dowiedział ! Należę do tych mężczyzn, którzy zdecydowanie nie garną się do kuchni. Jakoś nie mam inklinacji. Owszem gdy trzeba , wykonuję tzw. roboty podkuchenne ( mycie, obieranie , skrobanie itd. ) bez entuzjazmu, ale i bez szemrania. Do tego dojrzałem, pogodziłem się. Ale , jam nie z tych artystów kuchni ( mam takich znajomych, przyjaciół ) obdarzonych tego rodzaju powołaniem . Tylko marzą tam wejść ! - Pichcić, smakować, pitrasić, smażyć, ważyć, cmokać, dmuchać, mlaskać , mieszać, potrząsać, gulgotać, obracać oczami , sykać , jęczeć , prychać itd. ip słowem, przy garach doznawać upojenia ! Ja nie. Kompletna oziębłość w tej sferze. Mnie to nie bierze. Uszkodzenie jakie ? Zwał jak zwał, przestrzeń kuchenna jako rzeczywistość mnie nie dotyczy. Jeśli nie ma takiej konieczności ,nie muszę tam wchodzić. Co innego zasiadanie przy stole. Nawet przy kuchennym stole ! Ileż czułości odnajduję w sobie dla uroków talerza, kieliszka ? Ale, chętnie pozwalam jeśli to ktoś inny zajmuje się przygotowaniem tego .

Odcięty od „ kuchennej domowej wygody ” ( wyjazd, nieobecność żony, jakaś niedyspozycja itp. ) wtedy ? Albo do knajpy, albo żywię się produktami nieprzetworzonymi. Odkryłem jednak pewien wyjątek ? Wręcz lubię obierać ziemniaki ! Dla większości populacji to udręka , dla mnie niemal przyjemność ! Nie cierpiałbym i przy pułku wojska. Dajcie mi te worki, dobry nożyk ( żadne inne urządzenia , klasyka ! ) i obrane kartofle śpiewająco sypią się do garnka ! Zastanowiło mnie to przedziwne upodobanie. Tak to widzę. - To przez fortepian. Poprostu ćwiczę palce. Ręce od klawiatury świetnie się odnajdują i czują przy obieraniu ziemniaków. Czy i na odwrót ? Nie żart ! To zajęcie znakomicie uruchamia stawy, obrotność palców. To nie tylko bezsensowne obracanie ziemniaczanymi bulwami. W tym czasie głowa wolna, może snuć swoje wątki, a na poziomie rąk, robota idzie śpiewająco. Ja nie cierpię. Przeciwnie, niemal odpoczywam . A pożytku przysparzam ?

Właśnie przy takim obieraniu i rozmyślaniu , słyszę telefoniczną rozmowę żony ze swoja wrocławską przyjaciółką . Dochodzi do mnie - instruują się w sprawie jakiegoś portalu internetowego. W ogóle zauważam przebywają w rejonie wyższej, mniej mi dostępnej technologii.

Słyszę, więc , moja żona dowiaduje się , że jakiś tam polecany materiał, może obejrzeć sobie na laptopie , wykorzystując np. czas obierania ziemniaków. A jest właśnie pora przygotowywania obiadu. Żona argumentuje - kiedy ja nie mam laptopa. Leszek ma. No to możesz zabrać ziemniaki postawić sobie koło laptopa Leszka , obierać i oglądać ? Kiedy u nas , to nie ja, to właśnie Leszek obiera ziemniaki. Po stronie wrocławskiej zalega milczenie. Wreszcie zdumione, odkrywcze wołanie rozlega się : „Słuchaj, to ty masz w domu gender ? !” Moja żona okrzyk podejmuję i triumfalnie biegnie do mnie : słuchaj, czy ty wiesz , że my mamy w domu gender ?! Wiedziałeś o tym ? No widzisz, odpowiadam podsuwając garnek z obranymi ziemniakami, i to już od kiedy? To obcy dopiero mają Ci to powiedzieć ? Popatrz, tyle lat ?... Do głowy nawet nie przychodziło, że my już tak dawno mamy w domu ten gender ?