Get Adobe Flash player
baner-kanada-3
sg
baner-arcana
Spis treści
To już nie moja Piwnica
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Wszystkie strony
'Ostatecznie w tym PRL to było miło, zabawnie piło się wódeczkę z ubekami'. I na to przystała niemała część Piwnicy! Ja się z tym głęboko nie zgadzam, czuję niesmak.
Rz: Wisława Szymborska powiedziała niedawno, że do spisu lektur Giertycha warto dorzucić poezje księdza Baki, żartowała, że on świetnie zastąpi Goethego. Śpiewa pan Bakę, jest pan zatem specjalistą...
Leszek Długosz: Myślę, że Wisława Szymborska źle rozróżnia i chyba nie do końca ma wyrobione zdanie na temat wartości poezji Baki. Ta poezja bez wątpienia nie zastąpi Goethego, ale ks. Baka odczytywany na nowo zainspirował współczesną poezję Grochowiaka, Harasymowicza, Rymkiewicza. A prace Jana Lebensteina? Od dawna patrzy się na niego inaczej, niż widzi to Szymborska. I gdyby zechciała mu się przyjrzeć przez bardziej fantazyjne lorgnon, Baka mógłby się okazać twórcą wcale interesującym, nie zasługujący na tak lekceważący ton.
Ale ksiądz Baka ze swymi rymami częstochowskimi i duchem kontrreformacji może świetnie się nadaje na symbol reform Giertycha?
Łatwe skojarzenie, ale to złe rozpoznanie. Ksiądz Baka pokutuje w książkach jako symbol złego gustu, zaściankowości, ciemnogrodu i kołtuństwa. Tymczasem nowsze czasy odkryły w nim walory zupełnie inne, wręcz prekursorskie - odkryły teatr absurdu, teatr okrucieństwa, to, czego poprzednie pokolenia nie umiały odnaleźć. Baka jest i nie jest postacią karykaturalną.
Jak pan ocenia konflikt wokół listy lektur?
To konflikt zastępczy. Jest w polityce ciągle nie rozładowane napięcie na innych planach i każdy pretekst służy do wzniecenia wrzawy. Oczywiście nie zgadzam się z modyfikacją, jaką zaproponował autorytarnie minister edukacji. Nie sadzę też, by był on osobą kompetentną, by o tym decydować. Jednak sprawę można by załatwić o wiele łatwiej i szybciej, i przegadawszy spokojnie. Ale w ogóle nie o to chodzi. - Chodzi o wrzawę, którą podnoszą przy tej okazji jak zwykle różne chorągwie, ciągle szukające pretekstu do kompromitacji obecnej koalicji. I pretekst jest, bo minister faktycznie kompromituje się, proponując Dobraczyńskiego zamiast Gombrowicza.
A nie zmroziło pana, że minister edukacji przeczytał "Trans-Atlantyk" dopiero trzy miesiące temu?
Mnie to nie zmroziło, bo i sześć miesięcy temu też by mnie nie uradowało. Mam oczywiście wrażenie groteskowości, ale powtarzam - jest to teatrzyk zupełnie zastępczy. I grają w nim prócz polityków media, które nadmiernie temat nagłośniły i przez wiele dni ciągnęły po to, żeby upiec swoją pieczeń. Pokazać, jak są ważne, niezbędne i jak bez nich byśmy zginęli.
Barok, elementy groteski, Gombrowicz z jego surrealizmem i media, które robią spektakl. Mamy komedię dell'arte!
Niestety. Staram się jednak nie dawać wciągać na te fronty, gdzie w pierwszym rzędzie stoi głupota, a za nią idzie wojsko podejrzanych racji ideologicznych, interesów nieczystych oraz gra dla ugrania pozycji politycznych, a nie dla racji. Podświadomie i całą swoją istotą czuję, że to nie jest moje miejsce. Z szacunkiem natomiast czytam wypowiedzi takich wybitnych artystów jak Wojciech Kilar, który od lat dowodzi postawy obywatelskiej i jako artysta, i twórca. Jestem wdzięczny, że chce zabierać głos, wiedząc, jakie to ma znaczenie. Że ludzie potrzebują kogoś "poza podejrzeniami", reprezentującego poziom, uznane wartości i postawy. Potrzebują porady, jakiegoś potwierdzenia - czego się trzymać w tym zamęcie.