Get Adobe Flash player
baner-kanada-3
sg
baner-arcana
Przysłuchując się wywiadowi Wojciecha Młynarskiego, w którymś momencie usłyszałem , że jego ulubione drzewo to leszczyna. Śpiewa o niej .Uśmiechnąłem się ze zrozumieniem. Autor hasła „Róbmyswoje" ceni „to zielone" za niezależność, trwanie przy swoim. Trudno nie zgodzić się z taką w y c e n ą. Zwłaszcza mnie, który o leszczynie pisałem też trochę. Ścieśniając argumentacje - leszczyna to taka centrystka !Ugnie się, ale się nie złamie. Przygięta w lewo, odegnie się w prawo. I na odwrót.Niepodatna na naciski, stoi przy swoim. Łagodna, przystępna, lecz charakterna ta zielona istota. Jak postawiłem w tytule - uparta i zuchwała. Odporna na suszę, mróz i zanieczyszczenia, wytrwa wiele. Dobra, bo ileż z niej? Pyszności orzechy, a przecież  i na wędki , bicze,na laski i na faszynę dobra. Nawet i kiedy spłonie, węgiel do rysowania, ponoć z niej przedni.  W Polsce wszechobecna, otwszędzie  swojska. Tu wyznam, i mojedzieciństwo, krzew ten pięknie i obficie przyozdobił. ( Ale zrywać wolno dopiero było z końcem lata, gdym słyszał - NaŚwiętego Wawrzyńca leszczyna do wieńca ) Pełno jej rosło na krańcach potężnego sosnowego lasu, na piaszczystej skarpie ( cel moich wypraw i odkryć geograficznych) gdzie na dnie, meandrowała Sanna, najbardziej świetlista i najweselsza rzeka, rzeczułka raczej. Gdzie szuwary, ryby raki, tataraki...Dla mego pisania nadała mi się jako dekoracja, a jeszcze bardziej dla cechy innej.Dla swego charakteru, odwagi, dla niezłomności wiary. Pyli wszakże już w lutym? W południe , gdy słońce  śmielej się  przebija , ona ten ślad nadziei  już chwyta. Jak herold, pierwsza, wiosnę, szansę odrodzenia innym podpowiada. Zielony szlak rozpoczyna. Tak wtedy - w czas jakiej  jeszcze  zmarzliny , ciemności i beznadziei, wziąłem ją za przykład. Do wiersza Luty 82. Nie mógł być opublikowany oficjalnie. Część tej całości, jako Apostrofę do leszczyny,pamiętam, umieścił ówczesny Tygodnik Powszechny. Potem było różnie.(Ale  istnieje oczywiście tekst opublikowany w całości)  Teraz, ta rozmowa z Wojtkiem M. przypomniała mi i moje z leszczyną zażyłości Może więc raz jeszcze ( i z tym wstępem ,niejako objaśniającym genezę ) niech się wychyli? Gdy na szlak znowu  rusza ? I kiedy zwłaszcza,  tej wiosny, może bardziej niż w poprzednich latach czekamy ? W kwestii formalnej. Leszczyna, o której śpiewa Wojtek nie jest drzewem, a krzewem. Nie bądźmy małostkowi. Taka forma leszczyny pokrywa na ogół terytorium naszego kraju, Ale i u nas istnieje też jako drzewo, tzw. leszczyna turecka. Rośnie  na ogół w arboretach i w parkach. Też piękna. 


   
LUTY  82                                                           

Choć dzień w kagańcu zimy jeszcze

Szaleje terror nocą

Funkcjonariusze mrozu – chociaż

O świcie i pod wieczór

Ścigają każdy ślad odwilży

Ale w południe, spójrzcie

Nie da się już ukryć

- Te pojedyncze krople strużki

Jak się jednoczą

Po cichu jak się dogadują

Jawnie rwą potoki

- Nie da się zagłuszyć

- Słuchajcie południowej strony dachów

Jaka już stamtąd płynna

Wiarygodna mowa

Czujecie , co donosi powietrze ?

- Nawet odległych pół prowincje

Najściślej pilnowane rezerwaty

Całymi połaciami podbiegają

Wodnistym kolorem zwątpienia

 - To runie. Runąć musi

Bo  nie umarła

Pod powierzchnią ziemi – zieleń

Obudzi się i ruszy…

 

                  Bądź pozdrowiona więc , Leszczyno Krucha

                  Patronko pierwszej linii

                  Najśmielsza rewolucjonistko

                  Emisariuszko szalona

                 Ty która pierwsza

                  - Gdy las w okowach jeszcze

                   - Śniegi kopne w polach

                   Ty która z nagą chorągiewką kwiatu

                  Pierwsza na zwiad ruszasz…

                  - Bądź pozdrowiona                 

                                       Topnieje serce na widok takiej wiary