Get Adobe Flash player
baner-kanada-3
sg
baner-arcana
Nareszcie mogę Pana powitać na ziemi! (Naturalnie, nie na tej zwykłej, pospolitej,  ale tej, która przynależy Panu z natury, a my czasem tylko próbujemy się na nią wdrapać...).
Znów miotają mną mieszane uczucia, ale - myślę - przeważa po prostu ulga. Te ostatnie dni kosztowały mnie sporo zdrowia. Wyobrażam więc sobie, jak to było z Panem... Przyznam, że najgorzej odbierało się ewidentne potknięcia "naszej" strony; wtedy głośno wołałam do moich psów: "Nie tak! Nie tak!" ... Ale czy to miało jakieś znaczenie? Że nawet dla laika pewne rzeczy są jasne,  a tu "główni rozgrywający" nie widzą, że strzelają sobie w nogę...? Nigdy nie umiałam jakoś tak żyć "na pół gwizdka" - we wszystko wkładałam maksimum emocji i uczucia; i nieważne, czy to była moja praca, moja rodzina, moje przyjaźnie czy moje hobby... Ten styl życia, prawie zawsze na wysokim C, źle wpływa na zdrowie fizyczne i psyche, ale innego sobie nie wyobrażam... i nawet nie chcę. Bo gdzieś po drodze spotkać można niejednego podobnego szaleńca, i wtedy już raźniej iść. A Pan to nawet mógł w ostatnich dniach policzyć sobie podobnych (tylko przecież w Pana okolicy!) - i od razu lżej na duszy, czyż nie? Panie Leszku Drogi! Ciężko Panu było, mam tego świadomość. Teraz tylko wie Pan już na pewno, do kogo nie wolno się Panu obracać plecami... Może to i lepiej, bo z kolei może Pan już bez obaw pozostałym podawać rękę. Tylko cały czas nie mogę wyjść z zadziwienia, skąd w ludziach tyle zapiekłej nienawiści - całkiem "bezinteresownej". Tyle frustracji i goryczy... Ile zła trzeba w życiu napotkać, by tym wszystkim bez reszty przesiąknąć?
Ot, znów wpadam w niepotrzebną retorykę, a chciałam tylko powiedzieć, że jestem i pamiętam. 
Anna B.