Get Adobe Flash player
baner-kanada-3
sg
baner-arcana

Mam już Pana płytę "W Czarnolesie", ale tym razem poczekałam trochę, zanim usiadłam do komputera, by spisać swoje wrażenia i uwagi.

Powiem krótko (?) -  wrażenia przeszły nawet moje oczekiwania. Dotychczas właściwie nie znałam tych utworów, chyba jedynie "Do Hanny" gdzieś usłyszane w radiu. Pana audycje poświęcone literaturze emitowane były w TV o takiej porze, że osoba pracująca nie miała szans...

Więc właściwie tego fragmentu Pana twórczości nie znam wcale. No i tu powiem Panu coś przykrego: To przez Pana! Jak można było samemu tak bardzo zmarginalizować te utwory, ograniczając ich oddziaływanie na równi z lekturami szkolnymi! Przez te wszystkie lata uzbierało się trochę Pana koncertów, na których byłam, ale na żadnym z nich nie słyszałam ani jednego utworu z tej płyty! Dlaczego? Przecież ta płyta (mówiąc językiem marketingu) to mógłby być hit!

Uczynił Pan coś, nad czym długo się zastanawiałam i dopiero przy kolejnym przesłuchiwaniu płyty zrozumiałam... Tam jest nie tylko Kochanowski i jego czas, jego geniusz, tam jest przede wszystkim Leszek Długosz, który w pełnej harmonii z Poetą z Czarnolasu opowiedział o sobie (?) rzeczy tajemne, dodając, nie, wzbogacając rymy czarnoleskie swoimi emocjami i całym bagażem doznań muzycznych!

I stało się to, czego nawet się nie spodziewałam: Kochanowski poprzez szkolne i uniwersyteckie analizy sprowadzony do czasem nudnej kartki papieru, dostał skrzydeł, z poety lekturowego przemienił się w kogoś bliskiego naszym czasom i umysłom.

A wszytko sprawiła Pana muzyka i interpretacja tych wierszy, które w większości przecież znaliśmy prawie na pamięć (tak było za naszych szkolnych czasów!). Po wysłuchaniu zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, że bez tego Pańskiego muzycznego wspomagania patrzyłam na te utwory dość obojętnie, chociaż w pełni oddając im historycznoliteracką sprawiedliwość!

Pan włożył w nie taki ładunek emocji, jakby śpiewał swoje własne wiersze, tak bardzo osobiste, prawie intymne... I tu pomyślałam sobie, że może, może właśnie z tego powodu tak rzadko je Pan wykonywał...?

Dziękuję za tego Kochanowskiego, no i za Długosza w nim! Posyłam wiele dobrych myśli - Anna B.