Get Adobe Flash player
baner-kanada-3
sg
baner-arcana
Nad czym to się rozwodzić?! Mało kto bardziej niż Pan zasługiwał na takie odznaczenie! Cieszę się niezmiernie tym Pana zaszczytem, choć - moim zdaniem - to Pan IM wszystkim uczynił honor, wstępując w krąg "naznaczonych" ręką władzy. Tylko gdzieś z tyłu głowy rodzi się gorzkie pytanie - dlaczego tak trudno przebijają się ku  górze te wartości, którym zawsze Pan służył i które wyznaczyły Panu kierunek w życiu i w twórczości...


Wartości - można rzec - fundamentalne! I choć fundamentalizm w znaczeniu potocznym (współczesnym) jest mi zupełnie obcy, przecież są chwile w życiu, kiedy nie wolno iść na kompromis, kiedy trzeba się trzymać kurczowo swoich "wartości" i nie pozwolić, by były choć "ociupinkę" mniej fundamentalne, by się zdewaluowały. Pan to potrafił uczynić i iść pod prąd. W życiu i w swojej pracy. Przecież przy Pana talentach można było tu pochałturzyć, tam się podlizać  tłumom, tam władzy - a wtedy życie "że ho,ho!". Lekkie, łatwe i przyjemne. Pana droga prosta nie była, ale bez specjalnego "mrugania" do widzów i słuchaczy "dorobił się" Pan rzeszy wiernych wielbicieli (tu pominę płeć!), którzy wprawdzie wykruszają się (no cóż, życie), ale trwają (chyba solidniej i pewniej niż telewizja Ojca Dyrektora!). Wiem, że gdy pisał Pan:

"po co ja to wszystko?", miał Pan na myśli różne ulotności, zieloności dróg, bliskość drugiego Człowieka, ale przyszedł dzień, w którym może Pan powiedzieć, że dla tego momentu "to wszystko" też! Z pewnością,  dla nas, którzy jesteśmy Panu przyjaciółmi (szkoda, że tylko samozwańczymi, ale zawszeć!), jest to niezwykle ważna chwila. Jeśli nagradzane jest coś, co myśmy kiedyś tam wybrali, by towarzyszyło nam w życiu - nie znając jeszcze Człowieka, ale intuicyjnie MU wierząc... Panie Leszku! Jeszcze raz gratuluję (jeszcze raz, bo to, co napisałam, miało być w zamiarze gratulacjami, ale coś tak zanadto "namotałam"...). Wszelkie DOBRO, które Pana spotyka, odbieram bardzo osobiście, więc rozjaśniły się trochę listopadowe mroki, jest cieplej i radośniej. A w lesie całe złoto z drzew spadło nam do nóg, by choć jeszcze przez chwilę cieszyć nasze oczy. Nie wiem dokładnie, jak powinno się pisać do Osób Odznaczonych, mam jednak nadzieję, że odznaczony Leszek Długosz nie został ODZNACZONYM LESZKIEM DŁUGOSZEM, a ja zachowałam umiar.  (... ) - Anna B.